I w kryzysie nie damy się

Jeden z najsłynniejszych bokserów wszechczasów, Mike Tyson, powiedział kiedyś tak: „Każdy ma na walkę ze mną jakiś plan, dopóki nie dostanie w zęby”.

Jakże to mądre słowa, godne największych myślicieli!

Myśmy też mieli rozmaite plany na nasze zmagania z życiem, z pracą, z prowadzeniem biznesu, aż przyszedł wirus i plany rozsypały się, jak domek z kart.

O, właśnie tak:

Co robić w tej sytuacji?

Można:

A) Czekać na pomoc państwa, jak nie państwa, to Unii, a jak i to nic nie da, to potem zostaje chyba tylko czekać na ewakuację śmigłowcami NATO,

B) Narzekać lub zamartwiać się (albo jedno i drugie razem),

C) Nie poddawać się i zacząć coś robić. Ale to „coś” oznaczać może czasem wielkie zmiany.

Najprzyjemniej jest wierzyć w pomoc, najłatwiej jest przyjąć postawę narzekacza, ale prawda jest taka, że trzeba się wziąć za barki z życiem. Ale… czy to nie jest stały los osób przedsiębiorczych w Polsce? I czy przypadkiem przedsiębiorczość nie jest naszą wrodzoną cechą? A jeszcze inną – umiejętność samoorganizacji?

A przykładów jak sobie radzą firmy w czasach pandemii, jest wiele. Od kawiarni, która gdy musiała zamknąć podwoje, zaczęła sprzedawać kawę ziarnistą z dowozem do domów i obroty jej… wzrosły. Poprzez sprzedawcę kwiatów ciętych, który ponieważ stracił możliwości zbytu, wystawiał paczki z tulipanami przed domem, ustawił skrzyneczkę, żeby wrzucać po 20 zeta za paczkę i… przed Świętami nie miał już co sprzedawać. Do firm technologicznych, które projektują na przykład respirator do wydrukowania na drukarkach 3d, lub powłokę, która zrewolucjonizuje maseczki ochronne.

Nie poddawajmy się zatem – uruchamiając dodatkową energię, pomysły i wspierając się wzajemnie, możemy przetrwać ciężkie czasy. A według wszelkich znaków – świat wchodzi w wielki kryzys.

Jednak podobno w języku chińskim słowo „kryzys” to zlepek dwóch słów: „zagrożenie” oraz „możliwość”. Możemy zatem w kryzysie poszukać szansy na nowy początek.

Pamiętam z głębokich lat 80., gdy w sklepach brakowało niemal wszystkiego, Zakłady im. 22 Lipca (bo tak się wówczas nazywał Wedel) wypuściła czekoladę bez kakao. Kakao trzeba było kupować za dolary, PRL dolarów nie miał, ale dzieci chciały jeść czekolady. W związku z czym technologowie wymyślili, jak zrobić czekoladę bez kakao. Dziś, kiedy w modzie są hamburgery bez mięsa i sery bez mleka, okrzyknęlibyśmy ich prekursorami 😊

Dlaczego o tym wspominam? Bo na opakowaniu był napis: „I w kryzysie nie damy się”.

Doskonałe motto na dzisiejsze czasy.